wtorek, 6 września 2016

Philippe Jaroussky na Wratislavia Cantans

Jedna w trzech standing ovations na wczorajszym koncercie; fot. IR
To własnie jedno z tych wydarzeń, na które czekałam. 5 września w Sali Głównej Narodowego
Forum Muzyki  w ramach Festiwalu Wratislavia Cantans wystąpił francuski kontratenor Philippe Jaroussky. Kilka lat temu przeczytałam jego najkrótszą i najtrafniejszą charakterystykę: anielski głos i diabelska technika. Nie mogłabym sobie odmówić uczestnictwa w tym koncercie, zwłaszcza że od lat nie opuściłam żadnego występu tego artysty w Polsce.
Moje wrażenia tutaj, ale od razu uprzedzam - kocham śpiew Jaroussky'ego, więc nie spodziewajcie się tam krytycznych analiz czy narzekań.
Wrocław, Jaroussky i Monteverdi - to spełnienie moich marzeń. Czymś sobie zasłużyłam?

niedziela, 4 września 2016

Amor e qual vento - recital Dagmary Barny na II FOB

Dagmara Barna
Dagmara Barna to młodziutka śpiewaczka i wydawałoby się, że zaproponowanie utalentowanej, ale jeszcze dość "świeżej" artystce recitalu to posunięcie ryzykowne. Ale Dramma per Musica wyraźnie hołubi młodzież. Dlatego w ubiegłym roku z recitalem wystąpił np. Kacper Szelążek, a w tym postawiono na Dagmarę Barnę. Młoda - nie znaczy nieznana. Barna dała się już zauważyć na scenie i to nie jeden raz. Dlatego na jej recital wyruszyłam z dużym zainteresowaniem.
Występ został skomponowany "klasycznie" - poszczególne arie przedzielono fragmentami koncertów Vivaldiego, które w Sali Balowej Pałacu na Wodzie brzmiały bardzo wdzięcznie i zgodnie z klimatem miejsca.
Arie dobrano oczywiście w taki sposób, żeby pokazać możliwości głosowe i interpretacyjne młodej sopranistki. Królował Haendel - co z jednej strony gwarantuje piękne i dobrze znane arie, z drugiej jednak stawia artystkę w ryzykownej pozycji. Każdą z partii wielkich heroin Haendla śpiewały przecież największe głosy w historii i każda jest obciążona ogromnym balastem wielu, także genialnych interpretacji. Podziwiam odwagę Dagmary Barny, ale muszę stwierdzić, że na tle takiego backgroudu trudno jej było olśnić słuchaczy.
Całkiem inaczej w tych ariach, które już śpiewała na scenie. Widać było, że są to partie dobrze "przepracowane", przeżyte i przemyślane. Nie tylko świetnie opracowane głosowo i technicznie, ale przede wszystkim dojrzałe interpretacyjnie role. Dlatego ostatnia aria Neghittosi, or voi che fate? z Ariodantego i zaśpiewana na bis, ale ważna, co widać po tytule całego koncertu, aria Dorindy Amor e quel vento z Orlanda wyraźnie wyróżniały się w tym koncercie.
Od razu zobaczyłam tragicznie komiczną Dalindy - oszukaną, sponiewieraną i pokutującą za własną naiwność. Rola Barny była jednym z najjaśniejszych punktów obsady spektaklu w Warszawskiej Operze Kamerlanej, na pewno dającym się zauważyć (moje wrażenia tutaj).
Partii Dorindy zaś z Orlanda to, po Emmie Kirkby, wyjątkowo trudne zadanie. A jednak Dagmara Barna była w tym spektaklu świetna! Jej dwuznaczna naiwnie kokieteryjna i lekko nadąsana pasterka była dla mnie - nie waham się tego powiedzieć - prawie uosobieniem tej postaci, modelową realizacją tej niezwykle przewrotnie napisanej partii (relacja tutaj).
Podsumowując - koncert wielce przyjemny, a Dagmara Barna - wielce obiecująca. Śledzenie jej kariery z pewnością sprawi - nie tylko mnie - wielka frajdę!

piątek, 2 września 2016

II Festiwal Oper Barokowych - inauguracja

Anna Radziejewska
Spektakl inauguracyjny II Festiwalu Oper Barokowych okazał się prawdziwą niespodzianką.
Spodziewałam się efektownego artystycznego popisu Anny Radziejewskiej - autorki scenariusza i głównej wykonawczyni koncertu. A nie był on na szczęście tylko pretekstem do recitalu na tle baletu - okazał się bardzo przemyślaną i spójną konstrukcją z wyrazistą, ekspresyjną myślą przewodnią. Sognando la morte, czyli Śniąc o śmierci to - według organizatorów - swoista wersja barokowego danse macabre. Mimo że na spektakl złożyły się arie barokowych mistrzów XVIII wieku - Vivaldiego, Haendla, Hassego - oraz canzonetty i chiaccony XVII-wiecznych mistrzów - Meruli, Ferrariego i Monteverdiego - mieszanka stylów i nastrojów okazała się daniem nie tylko strawnym, ale nawet smakowitym. Radziejewska zaś - świetna wokalistka, jedna z najmocniejszych głosowo i scenicznie gwiazd Warszawskiej Opery Kameralnej - ku zaskoczeniu wielu widzów - jest również dobrą tancerką. Wespół z choreografem i tancerzem Jackiem Tyskim tworzyła nie tylko świetny duet baletowy, ale bez zadyszki i niekiedy w prawdziwie akrobatycznych pozach - śpiewała znakomicie i z niebywałą ekspresją. Chapeau bas!
Wrażenia tradycyjnie w zakładce relacje.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Festiwal Oper Barokowych vs Wratislavia Cantans

Po nieco sennych i niezbyt obfitujących w wydarzenia muzyczne miesiącach letniej kanikuły nadchodzi okres bardzo gorący. Przed nami dwa wydarzenia, które stawiają fanów baroku na równe nogi - Wratislavia Cantans we Wrocławiu (3.09-18.09) i II Festiwal Oper Barokowych w Łazienkach Królewskich (2.09-18.09). Pierwsze to wydarzenie międzynarodowe, z ustaloną renomą, wieloletnią tradycją (51. edycja!), drugie - dopiero dwuletnie, młode, ambitne, dynamiczne i obiecujące.
Porównywać ich nie sposób i byłoby to kompletnie bezcelowe - wyrazić można jedynie żal, że z przyczyn wielu, także niezależnych od organizatorów - nakładają się na siebie i zmuszają melomanów do dokonywania wyboru.
Dolce tormento - podobnie jak w ubiegłym roku - spróbuje pogodzić oba. Mimo że nie posiadam tak pożytecznego urządzenia, jak czasowstrzymywacz, którym posługiwała się Hermiona Grenger, aby móc przebywać w dwóch miejscach naraz, jakoś sobie poradzę!
Festiwal Oper Barokowych Dramma per Musica rusza już w najbliższy piątek. Jako pierwsza - choreo-opera, czyli spektakl z pogranicza opery i baletu, w którym wystąpi znakomita i niezawodna mezzosopranistka Anna Radziejowska, na co dzień związana z Operą Kameralną, i tancerz Polskiego Baletu Narodowego Jacek Tyski. Wśród muzyków, których dzieła złożą się na ten spektakl są Caldara, Vivaldi, Scarlatti i... Tarquinio Merula (nie mogłam się powstrzymać, kocham go za samo nazwisko...)
A wielkimi krokami zbliża się chyba najciekawsza z festiwalowych premier, czyli polska prapremiera opery Leonarda Vinciego Semmiramide roconosciuta, odgrzebana przez Marca Vitalego we włoskich archiwach i od blisko 300 lat nieobecna na żadnych scenach. Marzy nam się wydarzenie w rodzaju Artasersego z Nancy, choć trudno byłoby zgromadzić na polskiej scenie tyle anielskich głosów najwyższej klasy! W każdym razie i tak ciekawość nas zżera. Będziemy na bieżąco relacjonować kolejne spektakle.

Autorem plakatu tegorocznej Wratislavii jest Tomasz Bogucki
I oczywiście zdamy relacje z wypadów do Wrocławia - pierwszy już w poniedziałek - anielski głos i diabelska technika, czyli Philippe Jaroussky to pokusa absolutnie nie do odparcia...

czwartek, 18 sierpnia 2016

Actus Humanus Nativitas i Resurrectio

No i doczekaliśmy się! Actus Humanus na fali. Obok edycji grudniowej, która zyskuje piękną nazwę Nativitas, zapowiedziano edycję wielkanocną!
Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że to taki prztyczek wobec Krakowskiego Biura Festiwalowego i Misterów Paschaliów.
W sumie taka wojna wcale mnie nie smuci. Przecież od przybytku głowa nie boli!
A program grudniowej edycji już w kalendarium...

czwartek, 4 sierpnia 2016

Actus Humanus 2016

Właśnie wczoraj zastanawiałam się w tym miejscu, czy recital Maxa Emanuela Cencica rozpocznie, czy zamknie Actus Humanus w tym roku - i proszę! Jest program - na razie skrócony i tylko hasłowy, ale już same hasła cieszą!
Ogromnie cieszę się przede wszystkim tym, że Les Arts Florissants przywiozą kolejną księgę madrygałów Monteverdiego - ich koncert w 2015 był nieziemski!
Paul Agnew zaśpiewa też Dowlanda, co może być bardzo klimatyczne. Poza tym Hiszpanie, Buxtehude, a nawet Mozart i Salieri.
A Cencic śpiewa na finał - tak jak Fagioli w ubiegłym roku. Lubię tę tradycję!


środa, 3 sierpnia 2016

Jaroussky we Wrocławiu, Cencic w Gdańsku

Wnętrze Sali Głównej KGHM w Narodowym Forum Muzyki
- to tu zaśpiewa Jaroussky 5 września; fot. I.R.
W oczekiwaniu na nowy sezon zaglądamy tu i ówdzie, szukając informacji o tym, co dane nam będzie zobaczyć i usłyszeć w nowym sezonie.
O recitalu Philippe'a Jarousskiego na Wratislavii Cantans wiadomo już od dawna, czyli od ogłoszenia programu festiwalu. Wszyscy fani kontratenora z anielskim głosem i diabelską techniką mają oczywiście bilety i w najbliższych dniach zaatakują przedsprzedaż na kurs ulubionego pendolina, żeby broń Boże nie spóźnić się na ten koncert. Program na stronie festiwalu, głównie Cavalli, Steffani, Legrenzi, ale też Monteverdi, czyli to, co Jaroussky śpiewa najpiękniej. No i ten tytuł "W królestwie Miłości i Duszy" - szczyt pretensjonalności, ale i tak wybaczamy wszystko!
A w kalendarium Maxa Emanuela Cencica jest też pozycja, która powinna zainteresować fanów anielskich głosów - 11 grudnia zaśpiewa w Centrum św. Jana w Gdańsku "Concert Rokoko". Jak się domyślamy to start festiwalu Actus Humanus. Szczegółowy program jeszcze nie znany, ale obecność na tym koncercie - obowiązkowa!
Nota bene - w tych dniach w Krakowie Cencić, Julia Lezhnieva i Mary-Ellen Nesi wraz z Capellą Cracoviensis nagrywali własnie Germanica in Germania Porpory. Kiedy będziemy mogli usłyszeć to na jakiejś polskiej scenie? Nie wiadomo. Ale w marcu będzie można posłuchać Germanica na scenie w... Wiedniu! Prawdę mówiąc, każdy krakowianin powie, że to prawie w Krakowie...