środa, 6 maja 2026

"The Fairy Queen" zaskakująco świeże

Plany przenikają się i nakładają na siebie; 
fot. Karolina Jóźwiak
Tak jak zapowiadałam, oglądałam pierwszą premierę maski Henry'ego Purcella The Fairy Queen w Polskiej Operze Królewskiej. Spektakl okazał się bardzo ciekawie zainscenizowany, a zarówno reżyseria Kamili Siwińskiej, jak i kostiumy Doroty Kołodyńskiej były znakomicie wymyślone. Mimo pozornie komediowej fabuły spektakl poruszał całkiem poważne i bardzo współczesne problemy, takie jak
toksyczne związki czy manipulacje uczuciowe. Wykorzystano wszystkie możliwe środki wyrazu, a więc zarówno muzykę, śpiew, grę aktorską, jak i projekcje filmowe. Dokonano tego jednak z wyjątkową precyzją, tak że nakładające się na siebie obrazy i wątki przeplatają się i uzupełniają harmonijnie.

Nie zawodzą też wykonawcy, przede wszystkim Capella Regia Polona prowadzona przez Krzysztofa Garstkę. W scenach aktorskich grają młodzi wykonawcy, w projekcjach otrzymujemy kolejną warstwę teatralną m.in. z Tytanią w interpretacji Ewy Błaszczyk. A chór i grono solistów spisują się znakomicie!

Żałuję, że nie widziałam drugiej obsady, choć o pierwszej mogę się wyrazić tylko w superlatywach, co też czynię w mojej dość obszernej relacji na dolcetormento.pl. Zapraszam do lektury i mam nadzieję, że w następnym sezonie spektakl pojawi się znowu. Gorąco polecam!