piątek, 22 kwietnia 2016

Fux na radi/o/pera

Duet Ofeusza i Eurydyki na początku drugiego aktu; fot. I. Ramotowska
To była jedna z najdziwniejszych przygód muzycznych ostatnich dni!
Nieznany kompozytor, opera-zagadka, kiepski początek i świetny finał. Nie żałowałam ani przez chwilę, że w ten powszedni dzień zdecydowałam sie na wyprawę do Studia i mogłam zetknąć się z kompletnie mi dotąd nieznaną postacią, jaką jest Johann Joseph Fux.
Koncertowa wersja opery (a może raczej serenaty) Orfeo ed Euridice tego austriackiego kompozytora okazała się nierówna. Po nijakim pierwszym akcie, dostaliśmy świetny drugi - tak jakby twórca w trakcie pracy wyraźnie się rozkręcił, a razem z nim - muzycy i śpiewacy.
Lirycznej arii Prozerpiny świetnie zaśpiewanej przez Iwonę Lubowicz długo nie zapomnę!
A w zakładce relacje jak zwykle więcej wrażeń i małe próbki...

czwartek, 21 kwietnia 2016

Organowe barokowe 5 minut sławy


Barokowy portatyw; fot. I. Ramotowska
To już ostatni koncert z ostatniej edycji cyklu Po prostu... Filharmonia! Tym razem bohaterami koncertu były: barokowy portatyw i koncertowe organy. Repertuar z późnego baroku i wczesnoklasyczny: Georg Friedrich Haendel - autor wielu koncertów organowych, Joseph Hayd (Koncert F-gur na skrzypce i organy)  i Wolfgang Amadeus Mozart (Fantazja f-moll) i na koniec Carl Philipp Emanuel Bach i jego Koncert organowy G-dur.

Po dość ascetycznym średniowiecznym portatywie, wersja barokowa to już instrument całą gębą - spora szafa z rzędem piszczałek, na której muzyk gra obiema rękami i nie musi już używać ręcznego miecha. No a współczesne organy koncertowe to cała ściana piszczałek i zdecydowanie solidne brzmienie.

Allan Rasmussen - świetnie znany z kilkakrotnych wystepów podczas Masovii Goes Baroque! (grał m.in. Wariacje Goldbergowskie Jana Sebastiana Bacha) - był niewątpliwym bohaterem wieczoru. Jego skromny wygląd może nieco zmylić - tak naprawdę ten zażywny rudzielec jest prawdziwym wirtuozem klawiatury - zarówno organowej, jak i klawesynowej.
Kore Orchestra w dobrej formie. Młodzi instrumentaliści robią widoczne postępy. Nie są jeszcze bezbłędni, ale brzmią coraz lepiej. Bardzo dobrze w Haendlu, energicznie w Haydnie, ale najlepiej chyba w Bachu.

Kore Orchestra, pośrodku Allan Rasmussen; fot. I Ramotowska
Tytuł całej edycji Cudowne maszyny zaczerpnęli organizatorzy z arii Ody na dzień św. Cecylii Henry'ego Purcella, zatytułowanej własnie Wondrous machine, a poświęconej organom. Choć nie jest to mój ukochany instrument, warto było posłuchać przeznaczonej nań muzyki nie tylko z rozmaitych epok i w rozmaitych wersjach, ale też w całkiem dobrym wykonaniu.

środa, 20 kwietnia 2016

Średniowieczne klimaty w Filharmonii Narodowej

Organetto; fot. I. Ramotowska
Dzisiejszy koncert - trzeci z czwartej edycji cyklu Po prostu... Filharmonia! dość niezwykły. Młody hiszpański artysta Guillermo Perez odważnie stanął przed zgromadzoną w sali kameralnej publicznością i najpierw opowiedział o swoim niezwykłym instrumencie, a potem na nim zagrał.
Organetto (to nazwa włoska, lepiej znamy niemiecką, czyli portatyw) to mini organy, na których artysta gra prawą rękę, lewą wprawiając w ruch umieszczony z tyłu miech. Zakres dźwieków mniejszy biz w wielkich organach, ale możliwości artykulacji, a zwłaszcza dynamiki - dzięki owemu ręcznie sterowanemu miechowi - ogramne.
Repertuar XIII- i XIV-wieczny, wyraźnie podzielony na włoski i francuski - głównie zaaranżowane specjalnie na ten instrument pieśni Guillaume'a de Machaut i Stefana Landiego, a także anonimowe pieśni i tańce późnego średniowiecza.
Dźwięk ciekawy, chwilami organowy, chwilami jakby z fletni pana. Publiczność skupiona, odbiór bardzo dobry. Było... klimatycznie.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Bachowski wieczór w Filharmonii Narodowej

Jean Rondeau; mat. promocyjne FN
Już czwarty raz w tym sezonie wystartował cykl edukacyjny Po prostu... Filharmonia! - bardzo atrakcyjny i ze względu na ciekawy program (w którym palce maczał Cezary |Zych - autor nieodżałowanej Masovii Goes Baroque!), ale również ze względu na zdecydowanie przyjazną cenę.
Dziś młodziutka formacja Kore Orchestra z Jeanem Rondeau przy klawesynie i z flecistką Anną Besson uraczyli nas całkiem przyjemnym wyborem utworów Jana Sebastiana Bacha - Suita orkiestrowa  h-moll BWV 1067, V Koncert Brandenburski D-dur BWV 1050, Koncert a-moll na flet, skrzypce i klawesyn BWV 1044 - słowem, spora porcja znakomitej muzyki w wykonaniu może nie pierwszorzędnym, ale całkiem udatnym. Trudno odmówić młodym artystom entuzjazmu i ambicji, a miejscami grali naprawdę pięknie. No i ten image klawesynowego drwala, który demonstruje Jean Rondeau - wzruszający!
Próbka filmowa na stronie Filharmonii Narodowej: tutaj.

czwartek, 14 kwietnia 2016

l'Arpeggiata w NOSPR

Wszyscy, którzy jutro (15 kwietnia) będą mieli okazję znaleźć się w Katowicach mają prawdziwe szczęście. Z jedynym w tym roku koncertem w Polce wystąpi l'Arpeggiata pod wodzą Christiny Pluhar i to w znakomitej akustycznie nowej sali Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Z zespołem zaśpiewa świetna sopranistka hiszpańska Nuria Rial, a wspólnie przedstawią fragmenty programu poświęconego ariom z oper Francesca Cavallego. To program z ubiegłorocznej płyty l'Arpeggiaty.
Dolce tormento niestety na koncert jechać nie może, ale na pociechę słucha sobie fragmentów dostepnych na youtube, no i ogląda autograf przesympatycznej Christiny, zdobyty podczas pamiętnego koncertu zespołu w kopalni w Wieliczce...

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

O barokowym afekcie, reżyserowaniu opery i czterech żywiołach na scenie

Natalia Kozłowska; fot. A. Madej
Natalia Kozłowska to jedna z tych osób, których praca napawa nadzieją wszystkich wielbicieli opery barokowej.
Oczywiście, uwielbiamy genialnych śpiewaków (zwłaszcza kontratenorów!).
Oczywiście, cenimy wspaniałych dyrygentów i kochamy prowadzone przez nich perfekcyjne orkiestry.
Oczywiście, darzymy nieprzemijającym uczuciem cudownych, siedemnasto-, a zwłaszcza osiemnastowiecznych kompozytorów, którzy grają na naszych uczuciach jak na posłusznym instrumencie.
Ale ze szczególną uwagą patrzymy na reżyserów - tych magów teatru, którzy narzucają nam swoją wizję - kreują świat, w którym spajają w jedno dzieło wszystkich pozostałych: kompozytorów, librecistów, śpiewaków i muzyków, scenografów i kostiumologów, a także choreografów, a czasem nawet twórców multimedialnych.
A jak to sie dzieje? O tym właśnie opowiada Natalia Kozłowska tuż przed premierą Les Indes Galantes Rameau na Bydgoskim Festiwalu Operowym.
Więcej w zakładce Wywiady. Koniecznie!

środa, 30 marca 2016

Bydgoski Festiwal Operowy coraz bliżej!

Do inauguracji Bydgoskiego Festiwalu Operowego jeszcze ponad trzy tygodnie, ale stan eksytacji spowodowany możliwością zobaczenia scenicznej wersji Les Indes Galantes Jeana-Philippe'a Rameau nie mija!
W oczekiwaniu na to wydarzenie udało sie nam zamienić kilka słów z Dyrektorem Opery Nova i Festiwalu, panem Maciejem Figasem.
Cały wywiad dostepny tu, a na blogu najbardziej interesujący nas fragment, czyli to, co dotyczy inscenizacji barokowych.