czwartek, 23 marca 2017

Misteria Paschalia vs. Actus Humanus

No i doczekaliśmy się. Wciąż nam było mało - a teraz jakby trochę za dużo...


Wielki Tydzień będzie czasem dylematów i wielkiego rozdarcia: Kraków czy Gdańsk? Pasja Bacha czy Stabat Mater Pergolesiego? Rene Jacobs czy Jean Christoph Spinosi? Les Arts Florissants czy La Poeme Harmonique?


Podobno od przybytku głowa nie boli, ale od tego przybytku niestety wręcz pęka! Transmisje w Mezzo i w radiowej Dwójce! I wszystko w tym jednym tygodniu! Zazdroszczę gdańszczanom i krakusom. Ja niestety jestem w pół drogi i wciąż się waham: na północ czy na południe?



Chcecie się pogłowić?
Pełny program obu festiwali, czyli Actus Humanus Resurectio w Gdańsku i Misteria Paschalia w Krakowie w naszym kalendarium.
Zapraszam!

wtorek, 21 marca 2017

Kryzys w WOK

Co będzie z Warszawską Operą Kameralną? Z niepokojem obserwujemy lawinę zwolnień, sprzeczne
sygnały co do planów p.o. dyrektora i prasowe doniesienia, z których wieje grozą. Czy to upadek tej zasłużonej instytucji? Gdzie będziemy słuchać tak wybitnych głosów, jak Olga Pasiecznik czy Anna Radziejewska? Czy będziemy musieli w tym celu podróżować za granicę? Gdzie posłuchamy Mozarta i Haendla?
Fani muzyki dawnej podróżują pomiędzy Krakowem, Gdańskiem i Wrocławiem, z rzadka mogą zobaczyć coś nowego i ciekawego w Warszawie - ostatnio właściwie tylko na Festiwalu Dramma per Musica i,,, w WOK-u. Czy to już koniec?
O sytuacji w WOK piszą:
Dorota Szwarcman na swoim blogu i to nie raz
Anna Dębowska w Gazecie Wyborczej tutaj

czwartek, 9 lutego 2017

"Arminio" Haendla na Opera Rara

Zasłużone brawa dla solistów i orkiestry; Fot. IR
W zgodnej opinii znawców Arminio uchodzi za jedną z mniej udanych oper Haendla. Jest dziełem późnym, jedną z ostatnich oper mistrza, który wkrótce po premierze w 1737 roku został dotknięty atakiem paraliżu, a wkrótce potem sformułował nowe zadanie artystyczne, któremu poświęcił kolejne lata życie - oratoria biblijne.
Być może rzeczywiście Arminio ustępuje takim dziełom jak Giulio Cesare czy Alcina. Jednak niewątpliwie trzyma Haendlowski poziom - a jak wiadomo jest to poziom niezwykle wysoki. Znać w nim nie tylko niespożytą wprost inwencję muzyczną kompozytora, ale również pazur dramaturga! Nawet wyświechtanej historii potrafi on nadać cechy wartkiego dramatu o zróżnicowanych nastrojach i emocjach.
Było to szczególnie uderzające w porównaniu do niespełna tydzień wcześniej wykonanym Germanikiem Porpory. Niewątpliwie największemu rywalowi Haendla nie brakowało inwencji muzycznej, ale dramaturgicznie Germanico jest zwykłą wydmuszką, zaledwie wątłym szkieletem wypełnionym mniej lub bardziej udanymi ariami. Jako mistrz sceny Haendel niewątpliwie bił Porporę na głowę!
Tak więc mimo obaw wieczór 4 lutego w Teatrze Słowackiego był bardzo udany, publiczność urządziła wykonawcom standing ovation i wychodziła z teatru oczarowana i w pełni usatysfakcjonowana tym "mniej udanym" dziełem.
Obszerniejsza relacja - wkrótce!

sobota, 28 stycznia 2017

"Germanico in Germania" na Opera Rara

W środku królowa wieczoru - Julia Lezhneva; fot. IR
Festiwal Opera Rara przybrał nowy kształt. Po erze Filipa Berkowicza o obecnym kształcie festiwalu decyduje chyba (w dużym stopniu? niepodzielnie?) Jan Tomasz Adamus - jest obecnie jednym z dyrektorów artystycznych festiwalu. Formuła jest zupełnie inna - zamiast kilku (od dwóch do czterech w roku) rozrzuconych w czasie spektakli, mamy formę bardziej zwartą - kolejne przedstawienia i recitale (to zupełna nowość) odbywają się w ciągu trzech zimowych tygodni. Taka forma ma swoje wady i zalety - na pewno jest wygodniejsza dla krakowian i zdecydowanie mniej przyjazna dla przyjezdnych - trudno jeździć co tydzień, trudno też zrobić sobie tak długi urlop. Ale ponieważ spektakli operowych stricte barokowych zaplanowano koniec końców pięć - spróbujemy zobaczyć choć część.
Pierwszym pełnym spektaklem festiwalu była przedstawiony w piątek 27 stycznia opera Germanico in Germania Nicola Porpory w wersji koncertowej. To własnie Adamus i prowadzona przezeń Capella Cracoviensis oraz grupa całkiem niezłych solistów porwała się na "odkurzenie" tego dzieła.
Czy było to przedsięwzięcie udane? O tym w naszej relacji.

wtorek, 24 stycznia 2017

Fanfary Bacha w Filharmonii

Muzycy z Amsterdamu; Mat. promocyjny FN
Amsterdam Baroque Orchestra & Choir pod batutą Tona Koopmana pokazali nam „jak to się robi” w świecie. Kiedy instrumentaliści zajęli miejsca na scenie, nagle otworzyły się główne drzwi i do Sali Koncertowej wkroczyła grupa, zwana „fanfarą”, czyli instrumenty dęte i kotły, za którymi kroczyli chórzyści i dyrygent. Ten triumfalny przemarsz od razu zelektryzował publiczność i „ustawił” cały koncert. Muzycy z Amsterdamu wykonali dwie kantaty Johanna Sebastiana Bacha i suitę Georga Philippa Telemanna. I nic w tym dziwnego. Formacje Tona Koopmana to przecież realizatorzy jednego z wielkich projektów muzycznych ostatnich lat – wykonania i nagrania wszystkich kantat religijnych i świeckich Bacha.
Kantaty były, jak wiadomo, formą muzyki okolicznościowej, użytkowej, pisanej pod konkretne wydarzenie: nabożeństwo w wypadku kantat religijnych i uroczystość świecką w wypadku kantat świeckich. Stąd utwory przygotowane „na urodziny” władcy bądź mecenasa, z okazji ślubu ważnej osobistości, dla uczczenia militarnego zwycięstwa albo… profesorskiego awansu. Tak właśnie było z kantatą Vereinigte Zwietracht der wechselnden Saiten, BWV 207. Trudno nam dziś wyobrazić sobie czasy, w których studenci wespół ze swoim muzycznym opiekunem przygotowują z okazji objęcia katedry przez popularnego wykładowcę specjalny utwór okolicznościowy! Co prawda forma akurat tej kantaty była mało udramatyzowana, z pewnością jednak sprawiła profesorowi Kortte niemałą przyjemność, a przy okazji jego zawodowy awans przeszedł do… historii muzyki.
Inaczej miała się sprawa z kantatą Geschwinde, ihr wirbelnden Winde (Der Streit zwischen Phoebus und Pan), BWV 201. Powstała ona bowiem… bez zamówienia. Ot, dla czystej przyjemności obcowania z muzyką. Kompozytor ułożył ją dla lokalnego collegium musicum, a tekst napisał do niej często współpracujący z Bachem Christian Friedrich Henrici, zwany Picanderem. Utwór został poświęcony rozważaniom nad wzajemnym stosunkiem sztuki wysokiej i popularnej. Sztukę wysoką uosabia więc Apollo, czyli Febus, sztukę zaś ‘niską’, ludową, popularną – bożek Pan. Obaj konkurują w naprędce zawiązanej rywalizacji, a jej świadkowie pełnią rolę sędziów. Każda z postaci otrzymała swoją arię – utwór bowiem, nazwany przez samego twórcę dramma per musica, został skonstruowany na wzór opery. Szczególną uwagę zwraca przepiękna aria Febusa opiewająca jego miłość do pięknego Hiacynta.
Oryginalność i wartość tej kantaty zawiera się nie tylko w znakomitej Bachowskiej muzyce, ale również w tym, że dzięki podjętej tematyce – rozważaniu wartości i znaczeniu sztuki w jej rozmaitych formach – poznać możemy przemyślenia samego kompozytora, których nigdzie więcej nie ujawnił. Refleksję na temat wartości sztuki wysokiej i popularnej oraz względności tych etykiet (czy opera barokowa należała do sztuki wysokiej? była wszak niezwykle popularna, a jej wykonawcy to prawdziwe gwiazdy ówczesnego popu) pozostawiam do rozważań. Ciekawe przemyślenia na ten temat zdradził nam jakiś czas temu Jarosław Thiel w wywiadzie. Zapraszam! 

środa, 18 stycznia 2017

Opera Rara 2017 - inauguracja

To już dziś. Wreszcie się zaczęło. Opera Rara w nowej formule, nie spektakle rozrzucone w ciągu całego
roku, ale w miarę zwarty festiwal - trzy tygodnie muzyki, nie tylko barokowej zresztą. Główne skrzypce dzierży Capella, ale nie zabraknie też znanych i lubianych gwiazd, przede wszystkim śpiewaków, a pośród nich Julii Lezhnevej i Maxa Emanuela Cencica. Szczegółowy program - co prawda tylko wydarzeń ze spektrum barkowego znajdziecie tutaj. a relacje z poszczególnych wydarzeń - mam nadzieje, że kilku - już wkrótce.
Czy to będzie udana edycja, czy "dobra zmiana"? Przekonamy się wkrótce!

czwartek, 12 stycznia 2017

Haendel w radi/o/pera

W swoim całkiem przyjemnym cyklu Warszawska Opera Kameralna wespół z Programem 2 Polskiego Radia zaprasza jutro, 13.01, na trzy kantaty Haendla: Delirio amoroso HWV 99, Cecilia, volgi un sguardo HWV 89 i Io languisco fra le gioie HWV 119.
Wystąpi Zespół Instrumentów Dawnych pod wodzą Lilianny Stawarz, a zaśpiewają m.in. Olga Pasiecznik, Anna Radziejewska i Artur Janda.
Haendel jest niezawodny, miejmy nadzieje, że wykonawcy też nas nie zawiodą...