niedziela, 6 listopada 2022

"Israel in Egypt" w Filharmonii Narodowej

Sala podczas wczorajszego koncertu; fot. mat. FN

Wczorajszy wieczór w Filharmonii Narodowej nadzwyczaj udany. Co prawda, nie przepadam za muzyką Haendla wykonywaną na instrumentach współczesnych - trochę się chyba rozpuściłam, słuchając prawie wyłącznie wykonawstwa historycznego, a instrumenty dawne lub na dawne stylizowane mają zupełnie inny dźwięk - subtelniejszy, bardziej miękki i taki jakby "kosmaty". No, ale w oratorium Israel in Egypt to nie orkiestra odgrywa główną rolę. Należy ona do chóru, a nawet do dwóch chórów. Ta rola przypadła Chórowi Filharmonii Narodowej, który wystąpił w okazałym składzie i spisał się bardzo dobrze.

Soliści, tym razem na drugim planie, byli dobrani dobrze - pięknie śpiewał Rafał Tomkiewicz zarówno solo, jak i w duecie z Michałem Prószyńskim - tenorem i narratorem w tym oratorium. Wspomnieć też muszę Ingridę Gapovą, której sopran niezwykle cenię, a zwłaszcza jej dramatyczne wejście w finale. Moje poprzednie zetknięcie z oratorium Israel in Egypt miało miejsce aż pięć lat temu, warto więc było odświeżyć sobie utwór i jednocześnie spróbować dokonać porównać. Moje wrażenia tutaj

Zapraszam!

czwartek, 3 listopada 2022

"Israel in Egypt" w Filharmonii Narodowej

Słynne oratorium Georga Friedricha Haendla Israel in Egypt zabrzmi 4 i 5 listopada w Filharmonii Narodowej. To jedno z częściej wykonywanych w Polsce oratoriów mistrza, sama miałam okazję go słuchać w 2018 roku w wersji przygotowanej przez Jana Tomasza Adamusa i jego Capellę Cracoviensis.

Londyńska premiera oratorium w 1739 roku była klapą - nowatorska myśl kompozytora, aby główną rolę w utworze odegrały chóry okazała się zbyt niekonwencjonalna. Oratorium nie miało tradycyjnego libretta - wszystkie części oparto na fragmentach Biblii, przede wszystkim Księgi Wyjścia i Psalmach. Sam Haendel skrócił później utwór o całą pierwszą część, czyli lament Izraelitów po śmierci Józefa, i w okrojonej, dwuczęściowej wersji oratorium jest najczęściej wykonywane. Taką też wersję przygotowała Filharmonia Narodowa, której Orkiestrę i Chór poprowadzi tym razem Jan Willem de Vriend. Wśród solistów znajdziemy m.in. Ingridę Gapovą i Rafała Tomkiewicza. Filharmonia zapowiedziała też internetowa transmisję z sobotniego koncertu, co umożliwi posłuchania wspaniałego Haendlowskiego dzieła nie tylko warszawiakom.

wtorek, 4 października 2022

"Dido and Aeneas" Purcella w WOK

Minął wrzesień, podczas którego miłośnicy baroku mogli się cieszyć Festiwalem Barokowym Polskiej Opery Królewskiej i Barokiem w Radości.

A kolejne miesiące to przede wszystkim XI Festiwal Oper Barokowych Warszawskiej Opery Kameralnej, który rozpocznie nowa inscenizacja opery Henry'ego Purcella Dydona i Eneasz. To niewielkie rozmiarem, ale znakomite dzieło angielskiego kompozytora jest wciąż obecne na scenach polskich oper i festiwali, przynosząc widzom niezmiennie wielką satysfakcję. Tym razem na scenie WOK zobaczymy spektakll wyreżyserowany przez Tomasza Cyza, co zapowiada realizację raczej niekonwencjoinalną i zaostrza apetyt widzów.


Premiera odbędzie się 7 października, kolejne przedstawienia będzie można zobaczyć 8 i 9 października i... to na razie wszystkie spektakle Purcella. Zapowiedziano dwie obsady - w rolach tytułowych jako Dydona wystąpią Margarita Slepakowa i Natalia Rubiś, jako Eneasz - Artur Janda i Paweł Horodyski. Zobaczymy również performerów, zaspiewa Zespół Wokalny WOK, a zagra oczywiście Musicae Antiquae Collegium Versoviense. Przedstawieniem pokieruje - jak sądzę - kierownik artystyczny spektaklu, czyli Dirk Vermeulen. Mam nadzieję, że Dydona i Eneasz będzie jeszcze do obejrzenia na scenie WOK wiele razy (niestety, w trakcie festiwalu nie będę mogła obejrzeć spektaklu).

A w listopadzie WOK przypomni swoje dwie "francuskie" inscenizacje wyreżyserowane przez Dedę Cristinę Colonna: nagradzaną Armidę Lully'ego i Castora i Polluxa Rameau. A oprócz tego kilka koncertów dodaktowych - najwcześniej Archanioł dźwięku, czyli concerti grossi Corellego 16 października. Szczegółowy program na stronie WOK i w naszym kalendarium.

niedziela, 18 września 2022

Laudate Dominum

 Festiwal Barokowy Polskiej Opery Królewskiej już w większości za nami. Po dwóch przedstawieniach znakomitego Orfeusza Monteverdiego nadchodzący tydzień przypomni tegoroczną inscenizację Koronacji Poppei tego kompozytora, którego twórczość została wybrana za motyw przewodni festiwalu.

Ja chciałabym jednak wrócić na chwilę do skromnego, ale znakomitego koncertu Laudate Dominum, który miał miejsce w czwartek 15 września w warszawskim kościele św. Anny, a poświęconego kompozycjom religijnym mistrza z Cremony. Nie było wśród nich form "wielkich", takich jak Vespro della Beate Virgine, a jednak wybór późnych kompozycji religijnych Monteverdiegow stylu koncertującym z całą pewnością wart był nomen omen mszy.

Capella Regia Polona wystąpiła w zmniejszonym składzie: dwoje skrzypiec, wiolonczela, teorba i pozytyw, poprowadzonym tym razem przez Jakuba Burzyńskiego. Mimo to instrumentaliści brzmieli świetnie - jak już pisałam wielokrotnie, Capella to orkiestra robiąca systematycznie postępy w wykonawstwie historycznym, szczególnie w muzyce Monteverdiego. W tym bardzo kameralny składzie było to doskonale słychać.

Na tym tle grupa solistów prezentowała się okazale - wybrano siedmioro: soprany to Dagmara Barna i Iwona Lubowicz, tenory - Łukasz Kózka, Aleksander Rewiński i Maciej Gocman, basy - Dawid Biwo i Michał Janczak. Jednak tylko część kompozycji, m.in. motet Pascha concelebranda wg SV 155, finałowa Gloria in excelsis SV 258, została wykonana przez przez pełen (niemal) skład solistów. W pozostałych błyszczały głosy solo. Dawid Biwo wykonał Laudate Dominum omnes gentes SV 197a i hymn Deus tuorum militium SV 278a. Bardzo ciekawie zaaranżowano Jubilet tota civitas SV 286, wykonane z dużym wdziękiem  przez Dagmarę Barnę, której odpowiadała ustawiona na... kościelnej ambonie Iwona Lubowicz. Bardzo to było efektowne.

Szalenie ciekawa byłam występu Łukasza Kózki, który debiutował rok temu w dyplomowym spektaklu Platei Rameau  Łodzi i choć sama obejrzałam na żywo drugo skład wykonawców, to o jego roli usłyszałam same superlatywy. Rzeczywiście otrzymał możliwość solowego występu w niezwykle ciekawym Salve Regina, Audi coelum SV2 83 - to kompozycja z użyciem efektu echa, znakomicie wykorzystanego przez wykonawców. Łukasz Kózka był głosem wiodącym i wydawał się nieco stremowany, choć nie zaobserwowałam żadnych wykonawczych problemów. Najefektowniejszą niewątpliwie kompozycję w tym zbiorze Laudate Dominum in sanctis eius SV 287 wykonał Aleksander Rewiński, wykorzystując cała gamę błyskotliwych i wirtuozerskich efektów wokalnych z właściwą sobie dużą ekspresją. To był z pewnością punkt kulminacyjny programu.

Cała grupa wykonawców czwartokowego koncertu w komplecie; fot. IR

W książeczce programowej Jakub Burzyński napisał: Dla ukazania muzycznego teatrum wczesnego baroku nie trzeba sceny, kostiumów i rekwizytów. Tylko od wykonawców zależy, czy i jak zechcą przekazać emocje zawarte w mistrzowskich partyturach. Wypada w pełni zgodzić się z tą opinią, zwłaszcza po czwartkowym koncercie.


poniedziałek, 12 września 2022

Festiwal Barokowy POK - inauguracja

Tegoroczny Festiwal Barokowy Polskiej Opery Królewskiej został poświęcony Claudio Monteverdiemu. W repertuarze Opery Królewskiej znajdują się przecież aż dwa spektakle mistrza z Cremony, oba bardzo udane. W 2019 na Zamku Królewskim miała premierę najsłynniejsza opera Monteverdiego L'Orfeo z Karolem Kozłowskim w roli tytułowej, wiosną tego roku natomiast przedstawiono w Łazienkach ciekawą inscenizację L'Incoronazione di Poppea z Kacprem Szlążkiem w roli Nerona. 

Wielu artystów Opery Królewskiej było wczesniej związanych z Warszawską Operą Kameralną, w repertuarze której chetnie sięgano po twórczośc Monteverdiego. Można było usłyszeć i Lamento della ninfa, i Il Ballo delle Ingrate, i Il Combattimento di Tancredi e Clorinda. To formy madrygałowe, czy jak wypadku Il Ballo - operowo-baletowe, są nieco za krótkie na samodzielną inscenizację, dlatego wykonywano je często razem w wersji koncertowej. Rzadko kto decyduje się na samodzielne wykonanie jednej z tych kompozycji, na co odważył się np. Marco Beasley podczas niezapomnianego koncertu w NOSPR w 2018 roku.

Wykonawcy inauguracyjnego spektaklu festiwalu; fot. IR
Wszystkie te kompozycje złożone razem utworzyły pełny ponad półtoragodzinny spektakl, nazawany przez Krzysztofa Garstkę w programie "pasticcio operowym" o wszystko mówiącym tytule Si dolce e'l tormento, którym Polska Opera Królewska zainaugurował swój II Festiwal Barokowy 11 września w Teatrze Królewskim w Łazienkach. Spektakl wyreżyserował Ryszard Maciej Nyczka, scenografię opracowała Marlena Skoneczko (co widać na pierwszy rzut oka po efektownych kostiumach solistów), opiekę artystyczna sprawował dyrygent Capella Regia Polona Krzysztof Garstka, który oczywiście prowadził zespół Capelli towarzyszący solistom.

Wymienione wyżej "większe" kompozycje przepleciono lżejszymi magdygałami ze zbioru Madrigali guerrieri ed amorosi, takimi jak tytułowe Si dolce e'l tormento, Damigella tutta bella czy Zefiro torna, brawurowo wykonanymi przez Jakuba Foltaka i Julitę Mirosławską. Oboje znakomicie potrafili uchwycić liryczną, czasem nieco żartobliwą formę tych nieśmiertelnych przebojów, ich głosy świetnie współbrzmiały we wszystkich utworach. Wyróżniło sie także dramatyczne i poruszające wykonanie Lameto della Ninfa w interpretacji Dagmary Barny. Jestem od lat wielbicielką jej subtelnego sopranu, a w tej kompozycji brzmiał on po prostu przepięknie. 

Koniecznie wspomnieć należy o towarzyszącej solistom orkiestrze. Capella Regia Polona systematycznie doskonali swoje brzmienie. To szczególnie dało sie słyszeć w tym spektaklu - muzyka Monteverdiego jest bardzo wymagająca, a wczorajszy koncert był perfekcyjnie zagrany - każda fraza wybrzmiewała w całej pełni. 

Ciężar dramatyczny spektaklu to wspomniane wyżej Il Combattimento i Il Ballo. O obu jednak piszę oddzielnie na stronie dolcetormento.pl, (Ballo, Combattimento)  zasługują bowiem na szczegółowy opis nie tylko od strony muzycznej, ale również inscenizacyjnej.

Podsumowując, spektakl był smakowitym kąskiem dla wielbicieli twórczości Monteverdiego, do których należę - nazwa tego bloga mówi chyba sama za siebie! Przed nami jeszcze Laudate Dominum w czwartek 15 września i przypomnienie obu spektakli z repertuaru POK. Prawdziwa uczta!


sobota, 10 września 2022

Festiwalowy wrzesień

No i wreszcie nadszedł wrzesień - miesiąc, podczas którego aż roi się od propozycji atrakcyjnych dla miłośników muzyki barokowej, a zwłaszcza opery. 

Andreas Scholl i Agnieszka Żarska oraz artyści
Baroque Collegium 1685; fot. Hieronim Makita
Sezon otworzyły Barokowe Eksploracje, zapraszając 9 września na koncert z udziałem Baroque Collegium 1685 pod dyrekcją Agnieszki Żarskiej i Andreasa Scholla. To chyba najbardziej znany kontratenor, śpiewający od wielu lat i wciąż zachwycający subtelnym, aksamitnym głosem. Ogromnie żałuję, że nie mogłam wysłuchać fragmentów oratorium Saul w jego interpretacji, zwłaszcza, że poziom muzyczny wykonawstwa tego arcydzieła przez orkiestrę Baroque Collegium 1685 mieliśmy już okazję poznać i był on naprawdę znakomity, Koncert w Jaworkach był wydarzeniem spektakularnym, ale podobno nie jednorazowym. Mam nadzieję na koncerty również w przyszłości.  

Tymczasem we Wrocławiu i wielu innych dolnośląskich miastach i miasteczkach wystartowała Wratislavia Cantans. Jak zwykle ma kilka propozycji dla miłośników baroku - a wśród nich m.in. oratorium Stradelli San Giovanni Battista, znane warszawskim melomanom ze znakomitego koncertu w 2019 roku podczas Festiwalu Oper Barokowych Dramma per Musica, a także Reppresentatione di Anima, et di Corpo - oratorium Cavalieriego, w Polsce dotąd nie wykonywane - grupie solistów będzie towarzyszyła orkiestra Il Giardino Armonico pod batutą Giovanniego Antonioniego.

Melomani warszawscy też nie mogą narzekać. Już w najbliższa niedzielę 11 września startują aż dwa festiwale - II Festiwal Barokowy Polskiej Opery Królewskiej i Barok w Radości. POK poświęcił tegoroczną edycję festiwalu Claudio Monteverdiemu, przewidziano koncerty i przypomnienie inscenizacji dwóch oper, które ta scena ma w repertuarze, czyli Orfeusza (spektakl z 2019 roku z Karolem Kozłowskim w roli tytułowej) i Koronację Poppei (tegoroczna premiera POK z Kacprem Szelążkiem jako Neronem).

W ramach Baroku w Radości przewidziano pięć koncertów, w tym m.in. l'Arpa Festante Haendla i Hail, bright Cecilia! Purcella na finał. Szczegóły dotyczące poszczególnych wydarzeń znajdują się w kalendarium - naprawdę jest w czym wybierać! A to jeszcze nie koniec, bo w październiku swój barokowy festiwal rozpoczyna Warszawska Opera Kameralna...



niedziela, 31 lipca 2022

Co przyniesie sierpień?

Za nami festiwalowy lipiec, pełen niezwykłych wydarzeń. Na Sopot Classic wystąpił Jakub Józef Orliński z formacją Il Giardino Amore. W Świdnicy na festiwalu Bachowskim zaśpiewała znakomita sopranistka Vivca Genaux z Capellą Cracoviensis oraz Gaindevalois, tym razem z programem Gesualdo. W warszawie Polska Opera Królewska przypominała swoje premiery podczas dorocznego fesiwalu.

Trwający jeszcze Kromer Biecz Festiwal to w tym roku występ L'Acheron, La Cohere Ensamble i La Poeme Harmonique - widzowie wczorajszych i dzisiejszych koncertów przeżywają prawdziwa ucztę. Ale lipiec już praktycznie za nami. Co przyniosą kolejne miesiące?

Chopin i jego Europa będzie jak co roku pełen znakomitych koncertów i wykonawców, jednak baroku w tym roku nie będzie. Dla publiczności złaknionej operowych gwiazd przygotowano tradycyjny koncert inauguracyjny w wykonaniu Europa Galante pod wodza Fabio Biondiego, niestrudzonego propagatora i wykonawcy twórczości operowej Stanisława Moniuszki. Tym razem 14 sierpnia usłyszymy Moniuszkowskie Widma.

Drugim punktem na operowej mapie będzie z pewnością koncertowa wersja opery Giuseppe Verdiego Un giorno di regno, ossia il finto Stanislao, także przygotowana przez Biondiego i jego orkiestrę, z udziałem gwiazd sceny, m.in. Viviki Genaux i Ugo Galiardo. Opera była co prawda jedną z największych scenicznych klęsk Verdiego, ale ma niewątpliwie polskie konotacje, jej bohaterem jest bowiem nie kto inny jak... król Stanisław Leszczyński. Czy opera jest rzeczywiście tak marna - przekonamy się 22 sierpnia.

Wrzesień to oczywiście Wratislavia Cantans, Ale o tym już wkrótce!