wtorek, 8 kwietnia 2025

Ariadna na Naxos w TWON

Nie samym barokiem żyje nawet najbardziej zapamiętały miłośnik opery barokowej. W myśl tej zasady postanowiłam na chwilkę wyjrzeć poza barokową bańkę. A tak się złożyło, że 4 kwietnia Teatr Wielki - Opera Narodowa wystawił Ariadnę na Naxos Richarda Straussa w reżyserii Mariusz Trelińskiego i pod batutą Lothara Koenigsa.

Opera według libretta Hugo von Hofmannsthala to teatr w teatrze i opowiada o perypetiach spowodowanych przez kapryśnego mecenasa  równoczesnego wystawienia spektaklu poważnego i komediowego. I tak postaci mitologiczne z tytułową Ariadną spotykają się z figurami z comedia dell'arte. Sama opera jest więc niezłym pastiszem, a przez reżysera została na dokładkę przeniesiona w przyszłość i w kosmos. Co z tego wyniknie - przekonam się dziś wieczorem. Pierwsze reakcje są różne, ale znając Mariusza Trelińskiego, nie będzie nudno!
                                                                        Fot. Krzysztof Bieliński

środa, 2 kwietnia 2025

Il trionfo... w Łazienkach

Fot. Facebook: Grzesiek Mart doc
To dość zaskakująca premiera, nie tylko dlatego, że już druga w tym sezonie w Polskiej Operze Królewskiej po krótkiej operze Blowa Wenus i Adonis. Tym razem POK proponuje... sceniczną wersję znanego i popularnego oratorium Haendla Il trionfo del Tempo e del Disinganno. Że Haendel - to nic dziwnego. Że premiera sceniczna - to już ciekawe. Najczęściej jednak natykamy się wersje koncertowe, choć podejrzewam, że od czasu pamiętnej inscenizacji Warlikowskiego w Aix-en-Provance apetyt na uteatralnienie tego muzycznego przeboju zapewne wzrósł.

Jak będzie wyglądała premiera w Łazienkach, przekonam się jutro, czyli 4 kwietnia. Na drugiej premierze 5 kwietnia w zmienionym składzie niestety nie będę, choć nazwiska solistów kuszą. Za reżyserię odpowiada Waldemar Raźniak, za scenografię i kostiumy Barbara Guzik. Zdjęcia zapowiadają niekonwencjonalne i "niemuzealne" przedstawienie, co bardzo mnie cieszy. Szczegółowe wrażenia oczywiście będą.

środa, 26 marca 2025

Pasja wg św. Mateusza w Filharmonii Narodowej

Jan Willem de Vriend,
fot. Marco Borggreve
mat. FN
Przedwielkanocny sezon na Bachowskie Pasje trwa i właśnie nadchodzi jedno z ciekawszych tegorocznych wykonań, a mianowicie Pasja wg św. Mateusza, która będzie przedstawiona w warszawskiej Filharmonii Narodowej 29 i 30 marca. Orkiestrę, Chór Filharmonii Narodowej i Chór Artos (TWON) poprowadzi holenderski dyrygent Jan Villem de Wriend. Wśród solistów usłyszymy Karola Kozłowskiego jako Ewangelistę, a także m.in. Dorotę Szczepańską, Jess Dandy i Laurence'a Kilsby. Aparat wykonawczy wiec potężny, soliści - przynajmniej ci, których znam - świetni. Co prawda po ostatnim doświadczeniu, jakim była Pasja wg św. Jana na Uniwersytecie z Sinfonią Varsovią grającą przecież także na instrumentach współczesnych, trochę się boję, jak zabrzmi Orkiestra Filharmonii, ale nie wątpię, że chór na pewno zabrzmi lepiej niż chór akademicki. Tak czy owak - w kalendarzu melomana pozycja obowiązkowa.

środa, 19 marca 2025

"Belshazzar" w Filharmonii Krakowskiej

 Dzięki niestrudzonemu zapałowi Jana Tomasza Adamusa i Capelli Cracoviensis mam okazję znów posłuchać czegoś, czego do tej pory nie słyszałam na żywo - oratorium Belshazzar  Georga Friedricha Haendla zostanie wykonane jutro, 20 marca w Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie.

Słynna uczta pędzlem Rembrandta; dom.publ.
Zagra oczywiście Capella Cracoviensis, a wystąpią znani i lubiani soliści - w tytułowej roli Karol Kozłowski, obok niego zaś Joanna Sojka, Rafał Tomkiewicz, Sebastian Szumski i Jakub Foltak.

Jednak największą niespodzianką jest osoba prowadząca koncert. A jest nią... Christina Pluhar. Co prawda po rewelacyjnym koncertowym Orfeuszu Monteverdiego podczas Opera Rara 2023 w ICE wiem już, że doskonale potrafi prowadzić nie tylko swoją kameralną l'Arpeggiatę, lecz również większą orkiestrę z całkiem sporym gronem solistów. Sążniste oratorium Haendla to jednak inna liga. Jestem ogromnie ciekawa i oczywiście nie omieszkam donieść, jak było!

Edit! Relacja już na dolcetormento.pl

wtorek, 18 marca 2025

Brockes-Passion Telemanna na Zamku Królewskim

O ile Bachowskie Pasje - zarówno Janowa, jak i Mateuszowa - są dobrze znane i regularnie obecne w repertuarach rozmaitych scen muzycznych, o tyle Pasja Telemanna to coś, co bardzo trudno znaleźć w jakimkolwiek repertuarze. Dlatego gdy znalazłam zapowiedź Brockes-Passion na stronie Warszawskiej Opery Kameralnej, poczułam dużą ekscytację i oczywiście popędziłam 16 marca na koncert zorganizowany na Zamku Królewskim w Warszawie. 

Szukając informacji o pasjach Telemanna, przeczytałam, że skomponował ich 40 i były to utwory do wykonywania w kościołach w Wielki Piątek. Oprócz tego stworzył też 6 oratoriów pasyjnych, w tym pierwsze z nich z roku 1716 do znanego, poetyckiego tekstu Bartholda Heinricha Brockesa, którym posługiwali się też Haendel i Bach. Stąd tytuł oratorium, którego pełna nazwa to Der fur die Sunde der Welt liedende und sterbende Jesus. Jak oratoria Bachowskie, to również było skonstruowane z podobnych elementów. Szkielet stanowiły recytatywy Ewangelisty (w interpretacji Karola Kozłowskiego), które były przeplatane recytatywami i ariami postaci Piotra/Piłata (Łukasz Kózka), Jezusa (Mariusz Godlewski), Judasza/Wierzącej Duszy/Pierwszej służącej (Joanna Motulewicz), Marii/Wierzącej Duszy, Córy Syjonu (Teresy Marut) i Córy Syjonu/Wierzącej Duszy (Aleksandry Szmyd). W scenach zbiorowych do akcji włączał się chór WOK, który wykonał także kilka chorałów, w tym najdłuższy - końcowy, zamykający pasję. 

Oratorium trwa trzy godziny i na Zamku zostało wykonane z niewielką przerwą mniej więcej w połowie. Orkiestrą MACV dyrygował i całość prowadził Adam Banaszak. Orkiestra grała z właściwym sobie profesjonalizmem, a poszczególni instrumentaliści towarzyszyli solistom podczas arii. 

W stosunku do Bachowskich pasji wszystkiego wydawało się więcej - arie i recytatywy były krótkie, nastrój zmieniał się co chwila i całość sprawiała wrażenie aż gęstej od nagromadzonych motywów. Jednocześnie tempo zmieniających się poszczególnych części wydawało się jakby za szybkie i nie pozwalało zatrzymać się i w pełni wsłuchać w każdą z nich. To jednak materia, którą trudno ogarnąć po jednorazowym wysłuchaniu. Niemniej okazja, żeby zetknąć się z dziełem Telemanna, była zupełnie wyjątkowa i budująca dodatkową perspektywę na inne dzieła tego gatunku.

czwartek, 6 marca 2025

Pasja wg św. Jana na UW

Sezon koncertowy w pełni, a zgodnie z kalendarzem, w którym rozpoczęliśmy wczoraj Wielki Post, będziemy mieli okazję podziwiać Bachowskie Pasje.  

Na początek - Pasja wg św. Jana Johanna Sebastiana Bacha. Na koncert zaprasza nas w sobotę 8 marca Uniwersytet Warszawski. Zagra Sinfonia Varsovia, zaśpiewa Chór Akademicki UW, a wśród solistów Joanna Sojka, Weronika Rabel, Aleksander Kunach, Jakub Borgiel i Paweł Michalczuk. Całość poprowadzi Irina Bogdanovich. Zapowiada się intrygująco. 

Do zobaczenia w Auditorium Maximum!

poniedziałek, 3 marca 2025

Vivaldi vs. Pergolesi

Sobotni koncert w Warszawskiej Operze Kameralnej z pewnością wart był wyprawy, choć pogoda wybitnie nie sprzyjała zmierzającym do WOK widzom. Hasło "Stabat Mater Pergolesiego" zawsze stawia mnie na nogi. I tym razem również nie żałowałam spędzonej w WOK godziny.

W pierwszej części wysłuchaliśmy Stabat Mater Vivaldiego z 1712 roku - to przepiękny, choć krótki utwór, wykonany przez jednego solistę z towarzyszeniem orkiestry. Muzyka niezwykle dynamiczna i poruszająca. W drugiej części Stabat Mater Pergolesiego na dwójkę solistów i orkiestrę, jeden z najpiękniejszych utworów religijnych epoki baroku, pełen zarówno głębokiej liryki, jak i dramatycznej ekspresji. 

Bohaterowie wieczoru, czyli soliści i nowa
koncertmistrzyni (po lewej); fot. IR

Solistą występującym w obu utworach był w sobotę Jan Jakub Monowid. Obecny na scenie od tylu lat, wciąż zdumiewa ciągłym artystycznym rozwojem. Można nie lubić jego głosu o dość specyficznej barwie, nie sposób jednak nie doceniać i jego biegłości technicznej, i wciąż udoskonalanych umiejętności interpretacyjnych. Zwłaszcza w utworze Vivaldiego, gdy scena należała do niego w całości, był naprawdę świetny. W Stabat Mater Pergolesiego do Monowida dołączyła młoda sopranistka Gabriela Legun o głosie potężnym, ale zupełnie "niebarokowym". 

Natomiast Orkiestra Instrumentów Dawnych Musicae Antiquae Collegium Varsoviense pod kierunkiem nowej koncertmistrzyni Any Liz Ojeda Hernandez grała fantastycznie, znakomicie współbrzmiała z solistami, zwłaszcza z Monowidem, który wzmacniając ekspresję, często zmieniał dynamikę śpiewu - orkiestra za każdym razem reagowała bezbłędnie! Ogromnie jestem ciekawa nastepnych owoców tej współpracy.