Premiera okazała się bardzo udana i pod względem muzycznym - orkiestra i obsada pierwszej premiery wywiązała się perfekcyjnie ze swego zadania, i pod względem teatralnym - sprawdziła się scenografia Marianny Oklejak i kostiumy Pauliny Czernek. Najwięcej pochwał należy się jednak znakomitej reżyserii Natalii Kozłowskiej, jak zwykle pełnej pomysłów i dopracowanej w najdrobniejszych szczegółach. Zapraszam do lektury mojej szczegółowej relacji na dolcetormento.pl
wtorek, 21 marca 2023
Acis i Galatea w Łazienkach
piątek, 10 marca 2023
Acis and Galatea - premiera przełożona
![]() |
| Fontanna Medici w Luksemburgu dłuta Auguste'a Ottin; fot. Wikimedia Commons |
czwartek, 23 lutego 2023
Opera Rara 2023
Tegoroczna edycja jest niewątpliwie ciekawa, mamy w niej opery Wolfganga Amadeusa Mozarta (Lucio Silla), Roberta Szumanna (Das Paradies und die Peri) i Antonia Vivaldiego (Tamerlano). Dla wielbicieli baroku pozostaje to ostatnie wydarzenie i to tylko jako jeden koncert. Obsada jak marzenie - na czele ze Filippo Mineccia i Delphine Galou. Grać będzie Accademia Bizantina prowadzona przez Ottavio Dantone. Spektakl był już wystawiany w Wiedniu i wróble ćwierkają, że nie porywa. Jednak jest to okazja wyjątkowa i na pewno warto z niej skorzystać.
A w stolicy milowymi krokami zbliża sie premiera Haendlowskiego Acisa i Galatei w Polskiej Operze Królewskiej! Ale o tym wkrótce.
piątek, 10 lutego 2023
Pasiecznik na Zamku Królewskim
Olga Pasiecznik to klasa sama w sobie. Od lat wielbię jej piękny, kryształowy głos i nie jestem w tym odosobniona. Zachwyca biegłością techniczną, istotna zwłaszcza dla perfekcyjnego wykonania trudnych technicznie arii mistrzów baroku, najeżonych trylami, obiegnikami i rozmaitymi ozdobnikami, wymagających niekiedy ogromnej ruchliwości głosu, zdolnego przyekakiwać w jednej chwili o dwie, a nawet trzy oktawy, ale solistka imponuje również wyrazistą i poruszającą interpretacją. To prezentacja możliwości ekspresji wpłynęła chyba na program koncertu, stawiając na czele tytułową arię Alciny z opery Haendla Ah! mio cor!
Obok tytułowej arii otrzymaliśmy również po dwie arie z oper Ariodante i Giulio Cesare, a więc spektakli, w których znakomita solistka odegrała w Warszawskiej Operze Kameralnej niezapomniane role. Warto tu wspomnieć, że operę Alcina wystawiło stowarzyszenie Dramma per Musica w 2018 i Olga Pasiecznik stworzyła w tym spektaklu wybitną kreację. Jednak podczas wczorajszego koncertu najbardziej zachwyciło mnie wykonanie arii Morgany z tej opery Tornami a vegheggiar - tę postać również kreowała Pasiecznik w swojej karierze operowej (Aix-en-Provence, 2007). Mam wrażenie, że sama materia muzyczna jest tak zachwycająca, że nawet bez szczególnego nacisku na interpretację porywa widza. Zaryzykuję nawet twierdzenie (za które pewnie oberwę od miłosników naszej artystki), że lepiej postawić na prostotę wykonania, jak w wypadku i tak karkołomnej arii Morgany, niż "przeinterpretować" arię (tu ze strachu zamlknę). Jak mawiał Hannnibal Lecter: Simplicity!
Koncert ułożono według sprawdzonej recepty (o której pisałam w poprzednim poście) i tu również dobrze sie sprawdziła. Warto podkreślić dobrą grę Capelli, zwłaszcza w otwierającej koncert uwerturze z opery Lotario - zagranej porywająco!
niedziela, 22 stycznia 2023
Na Zamku - przebojowo
W sobotę 21 stycznia na warszawskim Zamku Królewskim Warszawska Opera Kameralna zorganizowała koncert Dramma per musica/Haendel/Vivaldi. Formuły takich koncertów są proste - solista wykonuje przebojowe arie, orkiestra przeplata je niewielkimi utworami instrumentalnymi. Sukces murowany.
I rzeczywiście koncert realizował taka formułę. Podkreślić jednak trzeba, że zarówno solistka Anna Mikołajczyk, jak i Orkiestra Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Cellegium Varsaviense zrealizowali ją perfekcyjnie. Wybór repertuaru był bardzo trafny, arie Haendla i Vivaldiego wykonane świetnie i z ogniem.
![]() |
| Zasłużone brawa dla artystów; fot. IR |
Orfeusz prawie romantyczny
W czwartek 19 stycznia Filharmonia Narodowa w Warszawie pękała w szwach. Odbył się mianowicie koncert nadzwyczajny - nie tylko z oficjalnej nazwy. Był nadzwyczajny również jeśli chodzi o atrakcyjność, przede wszystkim udział międzynarodowej już gwiazdy, czyli Jakuba Józefa Orlińskiego, ale również coraz bardziej cenionej orkiestry barokowej Il Giardino d'Amore pod przywództwem Stefana Plewniaka. Artyści wykonali znaną i bardzo popularną operę Christopha Willibalda Glucka Orfeo ed Euridice, i to w pierwotnej, czyli wiedeńskiej wersji włoskiej z 1762 roku. Dla przypomnienia powstała też wersja francuska, przygotowana przez samego autora w 1764 roku i została znakomicie przyjęta - jej popularność przyćmiła nieco wersję wcześniejszą. Obecnie wykonuje się obie, choć wiedeńska, z głosem Orfeusza przeznaczonym dla kontratenora, jest coraz popularniejsza.
Ale dość historii. Spektakl czwartkowy to coś, co wypadałaby nazwać wersją półsceniczną. Bohaterowie spektaklu, czyli Jakub Józef Orliński jako Orfeusz, Natalia Kawałek jako Eurydyka i Sylwia Stępień jako Amor chętnie poruszali się po scenie (i poza nią), starali się o oddanie dramatycznych wydarzeń ruchem, mimiką i - oczywiście - niezwykle ekspresyjnym śpiewem (stąd tytuł tego posta). Sprzyjała temu konwencja, którą przyjął autor tego przedstawienia i dyrygent Stefan Plewniak. I nie myślę tu o jego bardzo specyficznym, niemal tanecznym sposobie dyrygowania. Orkiestra grała niezwykle ekspresyjnie, niekiedy w zawrotnym tempie, z silną dynamiką. Równie poruszające były partie chóralne - zresztą niezwykle dramatyczne w tej operze. Całość wypadła bardzo przekonująco, choć odbiegała od często przyjmowanej konwencji klasycznej - statycznej i posągowej.
![]() |
| Orfeusz i Eurydyka, czyli Jakub Józef Orliński i Natalia Kawałek na deskach Filharmonii; fot. Jarosław Deluga |
W sumie to jedno z najbardziej poruszający wykonań, jakie słyszałam (nie odbierając niczego świetnej inscenizacji Warszawskiej Opery Kameralnej z 2019 roku, którą zresztą prowadził również Stefan Plewniak). Natężeniem emocji bardzo mi przypominała kontrowersyjną inscenizację Mariusza Trelińskiego w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej z 2009 roku (kontrowersyjną przede wszystkim za zmianę materiału autorskiego i rezygnację z happy endu). Ten spektakl wciąż jest do obejrzenia w Ninatece.
Liczna i pełna entuzjazmu publiczność nie przypominała melomanów zwykle zasiadających na krzesłach w Filharmonii - ale to dobrze. Dzięki popularności Orlińskiego zaistniała możliwość przyciągnięcia liczniejszej i przede wszystkim młodszej publiczności. I to jego wielka zasługa.
Przy tej okazji wypada również podziękować Stefanowi Plewniakowi i muzykom Il Giardino d'Amore za niestrudzone propagowanie muzyki w cyklu Klasyka na Koszykach. Okoliczności bywają często niesprzyjające, ale entuzjazm i zaangażowanie muzyków - ogromne. Warto pochwalić i docenić tę misję znakomitych artystów!
środa, 18 stycznia 2023
Noworoczny rozbieg koncertowy
Królewskiej w serii Muzyka Dawna. Nie wiem, czy zapowiada jakąś regularną współpracę, czy to jednorazowe wydarzenia. Tak czy owak, koncert był udany, repertuar rzadki - kompozytorzy związani z dworem krótlewskim w Polsce w drugiej połowie XVI wieku i w wieku XVII. Czyli Adam Jarzębski, Mikołaj Zieleński, Marcin Mileczewski, Kaspar Forster i Bartłomiej Pękiel, ale również Włoch związany z dworem Wazów, czyli Marco Scacchi. Utwory instrumentalne, concerti i canzone, przeplatały się z wokalnymi, a zespół solistów był naprawdę znakomity. Wystapili Olga Pasiecznik, Ewelina Siedlecka-Kosińska, Aneta Łukaszewska, Maciej Gocman oraz Jarosław Bręk. Zespół Capella Regia Polona i cały koncert prowadził oczywiście Krzysztof Garstka.
Miły rozbieg przed kolejnymi wydarzeniami. A zwłaszcze jutrzejszym koncertem, również w filharmonii, na którym koncertową wersję opery Orfeusz i Eurydyka Glucka zagra i zaśpiewa Orkiestra i Chór Il Giardino d'Amore prowadzone przez Stefana Plewniaka, a w rolach tytułowych wystapią Natalia Kawałek i Jakub Józef Orliński!






