Sobotni koncert Śladami Pergolesiego (28.03.26) w pięknej sali NOSPR miał niestety posmak słodko-gorzki. O ile Accademia Bizantina grała naprawdę wspaniale, a Concerto Grosso Geminianiego było doskonałe, o tyle kompozycje Pergolesiego nie zabrzmiały tak, jak tego oczekiwałam. Susanne Jerosme była niedysponowana, dlatego przewidziane dla niej Salve Regina a-moll wypadło z repertuaru. W Stabat mater zastąpiła ją młodziutka sopranistka Paulina Makarowska, studentka katowickiej uczelni i oczywiście zaśpiewała jak na studentkę całkiem nieźle, zademonstrowała silny, czysty głos sopranowy, wielce obiecujący na przyszłość. Ale do doskonałości interpretacyjnej tak specyficznego dzieła jak Stabat mater Pergolesiego trochę jej jednak brakowało.
Druga z solistek Delphine Galou, która wystąpiła w Salve Regina f-moll i jako drugi głos w Stabat mater była też najwyraźniej niedysponowana - ledwo dało się ją słyszeć. Mam nadzieję, że to chwilowa niedyspozycja, a jej piękny alt, który tyle razy miałam już okazję podziwiać - choćby w Orlando furioso Vivaldiego na Opera Rara w Krakowie w 2011 - nie umilkł na stałe.Tak więc mimo starań maestro Dantone, koncert nie był niestety udany i choć publiczność nagrodziła wykonawców, a zwłaszcza młodą sopranistkę burzą oklasków, to jednak rozczarowanie przeważało - po cudownej muzyce Pergolesiego i statusie zapowiadanych wykonawców spodziewać się należało czegoś znacznie więcej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz