środa, 8 stycznia 2020

Z Nowym Rokiem nowym krokiem?

No i rozpoczynamy lata dwudzieste XXI wieku. Na razie łagodnie. Styczeń tego roku nie obfituje w spektakularne wydarzenia, choć ważnych dla miłośników baroku koncertów, na które warto pójść/pojechać na szczęście nie zabraknie.
Już 18 stycznia w Filharmonii Narodowej jeden z nielicznych w jej repertuarze koncertów barokowych, ale za to z przytupem - Msza h-moll Johanna Sebastiana Bacha. Pośród solistów m.in. Olga Pasiecznik, zaśpiewa i zagra Chór i Orkiestra Filharmonii Narodowej, które poprowadzi Stefano Montanari.
Ale uczta dla miłośników śpiewu kontratenorowego dopiero nadejdzie! 23 stycznia startuje w Krakowie Festiwal Opera Rara. Od ubiegłego roku funkcjonuje w zmienionej edycji, czyli baroku tam jak na lekarstwo. Jednak festiwal rozpoczyna premiera (sceniczna!) opery Sigismondo Gioachina Rossiniego z udziałem samego Franca Fagiolego, co dla wielbicieli jego talentu jest  wiadomością elektryzującą. W końcu Fagioli to głos mistrzowski, zaśpiewać potrafi wszystko, a na scenie w Polsce jeszcze nie wystąpił - słuchać go można było jedynie w recitalach bądź w operach w wersji koncertowej. Podczas spektaklu w Teatrze Słowackiego zagra oczywiście gospodarz festiwalu, czyli Capella Cracoviensis pod kierunkiem Jana Tomasza Adamusa. Spektakl będzie pokazywany kilkakrotnie: 23, 28, 29 i 30 stycznia.
Nie mogłam sobie odmówić! To jedno z moich ulubionych zdjęć, 
określone kiedyś trafnie: Cencic w warzywniaku; fot. Anna Hoffmann
A już dzień po krakowskiej premierze Sigismonda, czyli 24 stycznia w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu z recitalem Porpora, Hasse & Haendel wystąpi kolejny z najznakomitszych dziś kontratenorów, czyli Max Emanuel Cencic. Towarzyszyć mu będzie Wrocławska Orkiestra Barokowa po kierunkiem Benjamina Bayla. Szczegółowy spis arii na stronie NFM, warto zauważyć, że są tam aż trzy arie z Haendlowskiego Orlanda!
Cencic występuje w Polsce nieco częściej, niz Fagioli, i za każdym razem udowadnia swoje mistrzostwo.
Obecność obowiązkowa!

piątek, 20 grudnia 2019

"Cyrulik sewilski" w Polskiej Operze Królewskiej

fot. Karpati&Zarewicz, mat. prom. POK
To ostatnia w tym roku premiera Polskiej Opery Królewskiej na scenie Teatru Stanisławowskiego w Łazienkach, wymierzona w sam środek przedświątecznej gorączki. Il barbiere di Siviglia to opera znana i lubiana, uważana zgodnie za szczytowe osiągnięcie gatunku opera buffa.
Spektakl reżyseruje Jitka Sokalska, a kierownictwo muzyczne sprawuje David Runtz. Co gwarantuje, że inscenizacyjnie będzie "po bożemu", a muzycznie... bardzo szybko. Scenografię zaprojektowała jak zwykle Marlena Skoneczko.
Jako hrabia Almaviva wystąpi Karol Kozłowski, a jako Figaro - Tomasz Rak. Rosinę zagra i zaśpiewa Anna Radziejewska. To obsada gwarantująca poziom widowiska. W pozostałych rolach zobaczymy m.in. Wojciecha Gierlacha, Tatianę Hempel-Gierlach i Dariusza Macheja.
Premierowe przedstawienia 20 i 21 grudnia.
A potem to już z tylko karp i makowiec!

niedziela, 15 grudnia 2019

Mały koncert - wielka przyjemność

Jak już o tym wielokrotnie pisałam, prawdziwe mistrzostwo wykonawców objawia się również w formach małych, pozornie mniej efektownych niż wielogodzinne dzieła operowe czy oratoryjne. Z taką właśnie formą mieliśmy do czynienia w piątek 13 grudnia podczas wieczoru w Studio Koncertowym Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego. W programie zaprezentowano: w części pierwszej Missa concertata La Lombardesca Bartłomieja Pękiela, w drugiej zaś - Let God arise, jeden z anthemów z cyklu Chandos Anthems nr 11a, HWV 256a Georga Friedricha Haendla.
Od lewej Marta Boberska, Aleksander Rewiński, Martyna Pastuszka,
John Butt; fot. IR
Pękiel jest postacią dość tajemniczą, niekiedy kwestionuje się nawet jego narodowość. Wiadomo na pewno, że pracował w latach 30. XVII wieku na wazowskim dworze w Warszawie, a w latach 1658-1664 na Wawelu. Jak to w przypadku kompozytorów XVII-wiecznych  często bywało, w twórczość Pękiela pojawia się zarówno prima practica, jak i seconda practica. Jednak Missa concertata La Lombardesca jest dziełem wyjątkowym zarówno ze względu na dużą obsadę (zespoły wokalne i instrumentalne), jak i ze względu na swój taneczny charakter, inspirowany - sądząc także z tytułu - tańcem lombardzkim. Mszę wykonywał Chór Polskiego Radia z towarzyszeniem niewielkiej obsady instrumentalnej {oh!} Orkiestry Historycznej, partie solowe wykonywali również członkowie Chóru: Magdalena Pikuła, Matylda Staśto-Kotuła, Paweł Fundament, Andrzej Zawisza.
Przyznam szczerze, że nie znałam wcześniej tej mszy i urzekła mnie zarówno swoim melodyjnym wdziękiem (przepiękne Kyrie!), jak i dynamicznym, niemal energetycznym brzmieniem (Gloria, Sanctus). Oryginalnym zabiegiem instrumentacyjnym jest użycie w tej mszy trzech puzonów, które jednak brzmią w niej wyjątkowo subtelnie. Blachy są często achillesową piętą orkiestr barokowych. jednak muzycy oh! Orkiestry nie zawiedli i grali bezbłędnie.
Chandos anthems to cykl utworów powstałych podczas pobytu Haendla w Cannons w latach 1717-1719, dedykowanych księciu Chandos. Let God arise jest ostatnim z tego cyklu, składa się z ośmiu części i łączy - jak to u Haendla - temat religijny (śpiewane są psalmy) z niemal operowym muzycznym zacięciem. Mamy więc sonatę instrumentalną na początek, chór wprowadzający i zamykający utwór (wystąpił Chór Polskiego Radia), arie tenorową (wykonaną z niebywałą energią przez Aleksandra Rewińskiego), sopranową (Marta Boberska - jak zwykle klasa), duet altu i basu (Matylda Staśto-Kotuła i Dominik Kujawa).
Całością tego programu dowodził John Butt, dyrygent i klawesynista w Polsce już dobrze znany, założyciel zespołu Dunedin Consort, którego interpretacje Haendlowskiego Samsona mieliśmy okazję podziwiać podczas Misteria Paschalia w 2018 roku. Entuzjazm z jakim maestro podchodzi do muzyki Haendla był widoczny również w piątek i przyznam, że w pełni go podzielam! A podsumowując - koncert był niezbyt długi, ale wyjątkowo piękny, bezbłędnie wykonany (szczególne brawa dla Orkiestry Historycznej!) i sprawił - nielicznym, niestety - widzom ogromną przyjemność!.

piątek, 29 listopada 2019

Na listopadową chandrę - Bach

Nie znam osoby, która by lubiła listopad. W ubiegłym roku od jesiennej depresji ratowało mnie czekanie na Alcinę - wersję koncertową opery zainscenizowanej podczas Festiwalu Oper Barokowych Dramme per Musica. W tym roku liczyłam na operę Vinciego na Zamku Królewskim, ale niestety do Zamku nie dotarłam, czego odżałować nie mogę.
Finał miesiąca przynosi za to malutka pociechę w postaci koncertu z cyklu "Bach UW - 200 kantat Bacha na 200-lecie Uniwersytetu Warszawskiego". Koncert odbędzie się dzisiaj, czyli w piątek 29 listopada w sali Audytorium Maximum, a w programie obok dwóch kantat: Christen, atzet siesen Tag BWV 63 i Unser Mund sei voll Lachens BWV 110 usłyszymy również Magnificat BWV 243.
Wystąpią soliści: Joanna Radziszewska-sojka, Alicja Ciesielczuk, Joanna Święszek, Szczepan Kosior i Dawid Biwo, oraz chór Octava ensemble i zespół Collegium Copernicus z Krakowa pod kierunkiem Zygmunta Magiery.
A grudzień, który już za pasem, przyniesie kolejną edycję festiwalu Actus Humanus Nativitas i - niespodziewanie - 13 grudnia koncert w Studio Lutosławskiego z muzyką Pękiela i Haendla. Jakoś wytrzymam...

piątek, 15 listopada 2019

Jubileusz Marty Boberskiej

Jubilatka w objęciach dyrektora POK; fot. IR
To niewiarygodne, ale jedna z najbardziej znanych solistek Polskiej Opery Królewskiej, przez wiele lat związana z Warszawską Operą Kameralną, obchodziła właśnie jubileusz 25-lecia pracy artystycznej. Na koncert z tej okazji Opera Królewska zaprosiła widzów i słuchaczy wczoraj, 14 listopada, do Studia Koncertowego im. W. Lutosławskiego. Artystce towarzyszyła Capella Regia Polona, czyli orkiestra grająca na instrumentach historycznych. Repertuar ułożono zgodnie z tym kluczem - nie było więc Mozarta, w którym Boberska czuje się tak swobodnie, np. jako Zuzanna w Weselu Figara - modelowa wręcz w tej roli.
W pierwszej części usłyszeliśmy więc na wstępie koncert Telemanna, a po nim świecką kantatę Bacha Non sia che sia dolore BWV 209 (w języku włoskim) na sopran solo i zespół kameralny. Ale dopiero w drugiej części poświęconej przebojowym ariom z oper Haendla (m.in. Kleopatry z Juliusza Cezara, Almireny z Rinalda i Morgany z Alciny) Marta Boberska poczuła się naprawdę swobodnie i pokazała swoje głosowe i interpretacyjne możliwości. A przecież wiemy, że są znakomite. I to w bardzo szerokim repertuarze: od Monteverdiego po Mozarta!
Zaskakująca była kiepska forma orkiestry, która w pierwszej części wyraźnie grała bez precyzji i zaangażowania. W takiej formie lepiej nie brać się za Bacha! Na szczęście w drugiej muzycy nieco się ożywili i starali się przynajmniej nadążyć za świętującą solistką. To wzbudziło mój ostrożny optymizm co do marcowej premiery Haendlowskiej Rodelindy.
Marta Boberska po obowiązkowym bisie i średnio udanej laudacji dyrektora POK Andrzeja Klimczaka zeszła ze sceny z trudem dźwigając imponujące naręcza kwiatów. Życzymy dalszych lat udanego śpiewania i wielu artystycznych satysfakcji!

czwartek, 14 listopada 2019

"Gismondo" podczas Festiwalu EUFONIE

Największe wydarzenie na listopadowej scenie barokowej zbliża się wielkimi krokami. Już w najbliższą środę 20 listopada na Zamku Królewskim w Warszawie usłyszymy koncertową wersję opery Leonarda Vinciego Gismondo, Re di Polonia.
Opera to dzieło znanego w swojej epoce, lecz stosunkowo młodo zmarłego w niejasnych okolicznościach Leonarda Vinciego, po raz pierwszy została pokazana w 1727 roku w Rzymie. Twórczość Vinciego była przez lata zapomniana, jego znakomite dzieła są dopiero odkrywane przez współczesne sceny operowe. Gismondo jest inspirowany dziejami Polski, choć nie należy oczekiwać historycznej wierności. To w końcu barok!
Swoją polską prapremierę opera Vinciego miała we wrześniu ubiegłego roku podczas XI Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Dawnej Improwizowanej All'Improvviso w Gliwicach, a koncert powtórzono później w Wiedniu. W czerwcu tego roku Gismonda zagrano w Moskwie. Teraz kolejną okazję zyskali miłośnicy opery barokowej w Warszawie, gdzie wykonanie dzieła Vinciego odbędzie się w ramach II Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Europy Środkowo-Wschodniej EUFONIE.
Skład solistów nieco się zmienił, niestety dotyczy to pary głównych bohaterów - Yuriya Mynenekę i Sophie Junker zastąpią Nian Wang i Suzanne Jerosme. W roli tytułowej za to niezmiennie Max Emanuel Cencić, w pozostałych zaś Agnieszka Kubas-Kruk, Dilyara Idrisowa, Jake Arditti i Nicolas Tamagna. Ale gwarantem jakości w moich oczach (raczej uszach...) jest {oh!} Orkiestra Historyczna pod kierunkiem Martyny Pastuszki i Marcina Świątkiewicza.
Koncert w Gliwicach był wydarzeniem niezapomnianym i wiele sobie obiecuję po kolejnym spotkaniem z Vincim. Bilety, oczywiście, wyprzedane. Kto nie zaopatrzył się w porę, może już zacząć żałować...

niedziela, 3 listopada 2019

EUFONIE - nowa pozycja na festiwalowej mapie

To dopiero druga edycja Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Europy Środkowo-Wschodniej EUFONIE, ale w terminarzu miłośników muzyki dawnej to w tym roku pozycja obowiązkowa. A wszystko za sprawą koncertu, który 20 listopada odbędzie się na Zamku Królewskim w Warszawie, czyli koncertowej wersji opery Leonarda Vinciego Gismondo, Re di Polonia. O samej operze pisałam podczas ubiegłorocznej prapremiery polskiej na Festiwalu All'Improvviso w Gliwicach i pisać będę znowu z okazji warszawskiego koncertu. Ale to nie jedyne wydarzenie warte uwagi na tegorocznych EUFONIACH.



Festiwal organizowany przez Narodowe Centrum Kultury pod skrzydłami MKiDN jest wyraźnie na fali wznoszącej. Podczas premierowej edycji w ubiegłym roku zaproszono publiczność na 11 koncertów z muzyką klasyczną, współczesną i elektroniczną. W tym roku organizatorzy przytłaczają nas niemal swoimi zapowiedziami: 15 koncertów, 8 orkiestr, 3 prapremiery i 7 premier polskich. To będzie niesamowity maraton!
Festiwal ma formułę otwartą, dlatego propozycje są niezwykle zróżnicowane. Ze względu na założenia festiwalu - szukać należy związków z naszym regionem - od Bałkanów, przez kraje naszej części kontynentu, aż po Skandynawię. Ale te związki mogą być rozmaite - narodowość kompozytora, wykonawców, tematyka dzieła itd. Od tej różnorodności zakręcić się może w głowie. Ale nie konsekwencja ma być najmocniejsza stroną EUFONII, a raczej bogactwo i różnorodność. A więc i muzyka dawna - wzmiankowana wyżej opera barokowa, i dzieła bliższe współczesności - symfoniczne (np. kompozycje Szostakowicza i Wajnberga w Filharmonii Narodowej) i kameralne (Pavel Haas Quartet), aż po całkiem współczesną, także elektroniczną (m.in. Bilińska) i etniczną (David Krakauer i Orkiestra Klezmerska Teatru Sejneńskiego), a nawet dzieła zamówione specjalnie na ten festiwal (np. widowisko Pieśń o śmierci na podstawie Rozmowy mistrza Polikarpa ze Śmiercią przygotowane przez Adama Struga i zespół Monodia Polska). Festiwal rozpocznie spektakularny koncert Orkiestry NOSPR pod kierunkiem Rossena Gergova z udziałem Davida Krakauera (15 listopada), a zakończy Polskie Requiem Pendereckiego w wykonaniu Sinfonii Varsovii pod batutą Zsolta Nagy z udziałem Chóru FN i solistów, m.in. Anny Radziejewskiej i Tomasza Koniecznego (23 listopada). Pełny program na stronie festiwalu.
Jednym słowem - będzie się działo!
I jeszcze spot na zachętę.