Najsłabiej wypadli w tej sytuacji organizatorzy, którzy podali tylko wzmiankę na facebooku, ale przed samym koncertem nie znalazł się odważny, by wystąpić przed publicznością i wyjaśnić sprawę. Czy uważano, że zmiana to niewielka, czy sądzono, że publiczność się nie połapie, że w operze o Tezeuszu nie ma Tezeusza? Naprawdę nie wiem. Ale sądzę, że kilka słów i jedno przepraszam chyba się publiczności należały, zwłaszcza że niektórzy przyjechali specjalnie na ten koncert...
O samym koncercie jeszcze napiszę, ale tych kilka gorzkich słów pod adresem festiwalu, którego jestem wiernym widzem od blisko piętnastu lat, jednak się organizatorom należało.

Dowiedziałem się o tej absencji dopiero z radiowej zapowiedzi tuż przed samą transmisją i ten zawód zepsuł mi całą frajdę ze słuchania opery. I chyba się położył grubym cieniem na ocenę całości, bo Medeę (Carlotta Colombo) w PR2 chwalili, a ona jakaś całkiem słaba mi się wydała. Nie takiego głosu bym oczekiwał od potężnej czarodziejki.
OdpowiedzUsuńNa żywo nie było tak źle, reszta też sie starała. Jak napisałam w relacji na dolcetormento.pl, wykonawcy dwoili się i troili, żeby przedstawienie jako tako wypadło, ale braku gwiazdy nie dało się zamaskować.
OdpowiedzUsuńA swoją drogą organizatorzy nie zachowali się fair, niestety - o czym też napisałam w swojej relacji.
Czytałem.
UsuńW przerwie transmisji był wywiad z Krzysztofem Garbaczewskim - projekcja wyświetlana dodatkowo w trakcie Teseo to całkowita fikcja, mockument stworzony dzięki AI. W założeniach film był eksperymentem, ale nie miał odciągać od muzyki. Jeśli ci mocno zależy podzielę się nagraniem wywiadu.